PO CENNYM REMISIE W BYTOMIU I WYGRANEJ W PUCHARZE POLSKI – NIESTETY PRZEGRYWAMY Z LECHIĄ ZIELONA GÓRA

PO CENNYM REMISIE W BYTOMIU I WYGRANEJ W PUCHARZE POLSKI – NIESTETY PRZEGRYWAMY Z LECHIĄ ZIELONA GÓRA

 W trwającym o ponad miesiąca sezonie doświadczamy istnej huśtawki nastrojów. Zaczęliśmy od dwóch remisów (w Legnicy z rezerwami Miedzi i u siebie ze Stalą Brzeg), które przyjęliśmy ze zrozumieniem. Mecz numer 3. w Zdzieszowicach drużynie nie wyszedł. Przegrała w niezbyt dobrym stylu. Po tygodniu nastroje diametralnie zmieniły się. Wzmocniony trzema zawodnikami – Krystianem Misiem, Dawidem Zielińskim i Ihorem Lopushenko – zespół Piasta odniósł wartościowe zwycięstwo nad ROW-em Rybnik. Później przyszedł cenny remis w Bytomiu, a po nim wysoka wygrana – w mocno rezerwowym składzie – w 1/32 Pucharu Polski. Widzieliśmy, jak zawodnicy mocno pracują na treningach, jak bardzo walczą, by znaleźć się w kadrze meczowej. W związku z powyższym mieliśmy uzasadnione nadzieje, że Piast pokona kolejną przeszkodę w drodze ku szczytowi ligowej tabeli. Lechia Zielona Góra, bo o niej mówimy, to rywal, który do tej pory bardzo nam leżał, szczególnie w meczach domowych. Graliśmy z nią w Żmigrodzie trzykrotnie, za każdym razem zdobywając komplet punktów.

Po słonecznych dniach, w sobotę nastąpiło załamanie pogody. Zrobiło się dużo chłodniej i przede wszystkim deszczowo. Obawialiśmy się, że mecz odbędzie w niesprzyjających warunkach. Na szczęście przestało padać, a ponieważ boisko było dobrze przygotowane i nie było wiatru, to warunki do gry były niemal optymalne. Kilka minut przed godziną 16.00 sędzia główny, pan Jacek Babiarz wyprowadził drużyny Piasta i Lechii na boisko. Towarzyszyli im podopieczni Mateusza Jarosa, Cezarego Kępczyńskiego, Kamila Pilarskiego i Artura Ziętkiewicza, a więc trenerów czterech najmłodszych grup szkoleniowych w naszym klubie. Najstarsze dziecko urodziło się w roku 2009, a najmłodsze w 2015. W jednej chwili zrobiło się bardzo uroczyście na boisku i na trybunach. Młodzi adepci piłki z pewnością jeszcze nie raz, i nie dwa będą opowiadali o ważnym w ich krótkim życiu wydarzeniu. Emocji w tym wieku nie da się ukryć.

Teraz kilka zdań o meczu. Z pierwszej „11” Piasta – z powodów zdrowotnych –  w ostatniej chwili ubył Grzegorz Mazurek. Pomimo absencji Grzegorza dobrze weszliśmy w mecz – od strzałów Mateusza Jarosa (tuż obok słupka) i Krystiana Misia (obronionego przez bramkarza). Golkipera gości próbował zaskoczyć także Daniel Zieliński. Z każdą upływającą minutą coraz groźniejsi byli przyjezdni. W 19. minucie przeprowadzili efektowną akcję. Jej finałem był strzał głową Artura Małeckiego. Na nasze szczęście pika w niewielkiej odległości przeleciała obok słupka. W 31. i 35 minucie ponownie gorąco było pod naszą bramką. Tyko dzięki kunsztowi bramkarskiemu Mateusza Filipowiaka nie straciliśmy gola.

W przerwie podsumowaliśmy konkurs na najładniejszą bramkę strzeloną w meczu z ROW-em Rybnik. O wygraną walczyli Filip Kendzia i Dawid Zieliński. Więcej osób głosowało na Filipa. Zwycięzca został zaproszony z osobą towarzyszącą na kolację do Pizzerii Questo. Spośród głosujących na gol naszego kapitana wylosowaliśmy jedną osobą – właściwie wylosowała ją Amelia Olszewska – która otrzymała efektowny klubowy proporczyk. Szczęście uśmiechnęło się do Julii Siamy. Gratulujemy.

Po wznowieniu gry byliśmy blisko strzelenia gola na 1-0. Rzut wolny egzekwował Mateusz Jaros. Po efektownym uderzeniu pika trafiła w poprzeczkę. Zawodnik zasłużenie został nagrodzony gromkimi oklaskami. Choć do końca spotkania było jeszcze bardzo dużo czasu, to niestety więcej razy już poważnie nie  zagroziliśmy Lechii. Szkoda. Goście byli bardziej konkretni. W 65. minucie po raz kolejny mogli objąć prowadzenie. Oko w oko z Filipowiakiem stanął Bartosz Konieczny. Nie osiągnął celu. Niestety w 75. minucie zostaliśmy trafieni. Zwycięską bramkę dla Lechii strzelił Aron Athenstadt, który wykończył akcję, którą sam zainicjował.  W kolejnych minutach zielonogórzanie mogli jeszcze podwyższyć wynik. Ostatecznie zawody kończą się wynikiem 0-1. Zielona Góra po raz pierwszy tryumfuje w Żmigrodzie. Najlepszym zawodnikiem Piasta był Mateusz Filipowiak. 23-letni golkiper od początku sezonu utrzymuje się w bardzo dobrej formie, w czym niewątpliwie wielka zasługa trenera bramkarzy, Pawła Pilarskiego.

Wspomnieliśmy, że zawodnicy bardzo mocno pracują na treningach. W ich umiejętności piłkarskie nie wątpimy. Stać ich naprawdę na wiele. Mamy nadzieję, że już w najbliższą sobotę (14 września) nad Żmigrodem ponownie zaświeci piłkarskie słońce, choć przeciwnik będzie z najwyższej półki – Ruch Chorzów, 14-krotny Mistrz Polski.

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *