PO REMISIE Z OLYMPICEM III WROCŁAW MŁODZIKI PIASTA W DALSZYM CIĄGU NA CZELE TABELI

PO REMISIE Z OLYMPICEM III WROCŁAW MŁODZIKI PIASTA W DALSZYM CIĄGU NA CZELE TABELI

W przedświąteczną sobotę, Wielką Sobotę, 20 kwietnia 2019 r. o godzinie 13.00 na boisku w Żmigródku odbył się mecz VI kolejki  Wrocławskiej II Ligi Okręgowej Młodzików Piast Żmigród – Olympic III Wrocław. Warunki do gry były optymalne: ciepło, słonecznie i niemal bezwietrznie. Zawodnicy obu drużyn nie mogli też specjalnie narzekać na stan płyty boiska. Naprzeciwko siebie stanęły pierwsza (Piast) i trzecia (Olympic) drużyna ligowej tabeli po 5 rundach. Żmigrodzianie z pełną zdobyczą punktową – wrocławianie ze stratą 7 oczek do nas. Na podstawie przytoczonych faktów – jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego – byliśmy pełni nadziei, że kolejny komplet punktów doliczymy sobie po 60 minutach gry i umocnimy się na pozycji lidera, powiększając przewagę nad goniącą nas Ślęzą do 5 punktów, która dzień wcześniej (w piątek) niespodziewanie tylko zremisowała u siebie 2-2 z AP Champions Oława. Niestety tak się nie stało. Spotkanie Piast – Olympic zakończyło się rzadko spotykanym bezbramkowym wynikiem.

Nasuwa się pytanie, czy była szansa na odniesienie wygranej ? TAK, pomimo że wrocławianie zaprezentowali bardzo solidny futbol, szczególnie w defensywie, jak przystało na zespół, który stracił w lidze najmniej goli. Po raz pierwszy pod naszą bramką zakotłowało się już w 2. minucie. Na nasze szczęście Szymon Ostromecki intuicyjnie wybił piłkę nogą na rzut rożny. Kolejne ostrzeżenie otrzymaliśmy w 5. minucie. Tym razem na wysokości zadania stanął golkiper Piasta Marek Mosiek. My dopiero w 17. i 19. minucie oddaliśmy pierwsze (niegroźne) strzały na bramkę gości. Nieco wcześniej zabrakło nam trochę szczęścia po kombinacyjnie rozegranym rzucie wolnym. Bardzo ważne zdarzenie miało miejsce w 24. minucie, ale o nim napiszemy później. Do przerwy zatem 0-0. W strzałach też remis 3-3. Tylko w rzutach rożnych mieliśmy niewielką przewagę 4-2 i jeszcze w mających dużo mniejsze znaczenie autach  25 do 7. Na drugie 30 minut wyszliśmy z nadzieją na strzelenie choćby jednej bramki. Marzenia mogły ziścić się bardzo szybko. Niespełna 120 sekund po wznowieniu gry Maciej Targoni popisał się efektownym rajdem prawą stroną boiska. Po jego zagraniu piłka trafiła pod nogi Kamila Figury, a ten w wyśmienitej sytuacji z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. W 59 minucie po rzucie rożnym egzekwowanym przez Figurę i błędzie obrońcy bliski zdobycia gola był Targoni. Jego strzał trafił w prawy słupek bramki wrocławian. Goście w II połowie grali mniej odważnie, a może Piast zawiesił wyżej poprzeczkę. Pierwszy strzał oddali dopiero w 22. minucie tej połowy, drugi zablokowaliśmy, a trzeci w doliczonym czasie gry mógł zakończyć się dającą zwycięstwo wrocławianom bramką. Uderzenie z powietrza Kajetana Oliwy okazało się minimalnie niecelne. Wracamy teraz do wydarzenia z 24. minuty. Rzut wolny z bocznego lewego sektora boiska egzekwował Ostromecki. Mocno uderzona piłka poszybowała w kierunku bramkarza wrocławian, który miał problemy z jej opanowaniem, do piłki dobiegł nasz ‘bombardier” Maciej Targoni, strzelił lewą nogą i piłka wpadła do bramki. Zawodnicy i kibice zaczęli cieszyć się z gola dającego prowadzenie. Radość nie trwała długo. Sędzia podniósł rękę sygnalizując spalonego. Niestety popełnił mający kluczowy dla losów meczu błąd. Jesteśmy przekonani, że nie zrobił tego celowo. Maciek nie był na spalonym. Bramka padła jak najbardziej prawidłowo. W momencie zagrania piłki przez Ostromeckiego aż 5 zawodników (w tym bramkarz gości) było ustawionych bliżej swojej bramki od naszego niefortunnego strzelca. O tym, że byliśmy bliżsi wygranej „mówią” liczby zamieszczone w meczowej statystyce. Cóż nie udało się. Nie załamujemy się i gramy dalej z myślą o zdobywaniu kolejnych punktów

Na zdjęciu zawodnicy Piasta Żmigród, który wystąpili w meczu z Olympicem III Wrocław

Stoją od lewej, pierwszy skład: F. Żur, S. Ulidowski, P. Gałek, F. Cieśla, M. Targoni, S. Ostromecki, M. Mosiek, M. Łukawy i K. Figura.  W klęku od lewej:  N. Witkowska, M. Czamara (nie grał), T. Filiński i D. Mądry.

Piast Żmigród (śr. wieku 12,58) – Olympic III Wrocław (śr. wieku 12,87)  0-0

Skład Piasta: 1. Marek Mosiek (2006) – 3. Piotr Gałek (2006), 11. Filip Cieśla (2006), 2. Szymon Ostromecki (2006) – kapitan zespołu, 6. Sebastian Ulidowski (2006)  –  7. Filip Żur (2007), 10. Maciej Łukawy (2006), 14. Kamil Figura (2007) – 4. Maciej Targoni (2006). Rezerwowi: 12. Maciej Czamara (2007) –  bramkarz, nie grał, 16. Dominik Mądry (2006), 8. Tomasz Filiński (2008) i 15. Natalia Witkowska (2007).

Skład Olympic III Wrocław.: Filip Kalinowski, Adam Wrzos,  Michał Kasprzak, Patryk Chabucki, Jan Piwowarczyk, Artur Dreksa, Antoni Zarycki, Jakub Minkinia, Kajetan Oliwa. Rezerwowi: Tomasz Kozak – bramkarz, Krystian Irek, Oskar Jakubiak, Mateusz Tomala, Mikołaj Czuba, Kacper Warszawski. Trener Jacek Zarycki.

Sędzia: celowo nie podajemy jego nazwiska. Popełnił duży błąd, wynikający z niewłaściwej oceny boiskowej sytuacji.

Widzów: ponad 50.

Podsumowanie i zapowiedź

Remisując z Olympicem III Wrocław drużyna młodzików straciła pierwsze punkty w meczu mistrzowskim od 30 maja 2018 r. Przegraliśmy wówczas na wyjeździe z Unią Wrocław 2-3. Od 9 czerwca ubiegłego roku do 14 kwietnia bieżącego roku Piast zagrał 21 meczów mistrzowskich i wszystkie wygrał. Szkoda straconych punktów, ale nie ma co rozdzierać szat. Wiemy jak trudna jest sytuacja kadrowa drużyny Piasta. Praktycznie w każdym meczu gramy w tym samym składzie, większość zawodników od pierwszej do ostatniej minuty. Z pewnością czują się już trochę zmęczeni. Po gwizdku kończącym spotkanie kilku z nich upadło na murawę nie tylko z powodu niesatysfakcjonującego wyniku, ale też zmęczenia. Nie wyróżniamy nikogo. Wszystkim należą się duże brawa za poświęcenie i ambitną postawę. Za tydzień kolejny, kończący pierwszą rundę mecz. W sobotę, 27 kwietnia o godzinie 13.00 zagramy na wyjeździe z Forzą Wrocław. A dzień później, w niedzielę z samego rana udamy się do Berlina na mecz 2. Bundesligi Union Berlin – HSV Hamburg. Pojedziemy tam na zaproszenie bramkarza berlińczyków Rafała Gikiewicza. Z niecierpliwością oczekujemy tego wyjazdu

Comments

comments