TRENER PIASTA: WSZYSCY CHCEMY, ABY PIAST ŻMIGRÓD SIĘ ROZWIJAŁ

TRENER PIASTA: WSZYSCY CHCEMY, ABY PIAST ŻMIGRÓD SIĘ ROZWIJAŁ

Dzień przed meczem Piasta Żmigród z Ruchem Zdzieszowice prezentujemy wywiaz z trenerem żmigrodzian, który ukazał się w ostatnim wydaniu NOwej Gazety Trzebnickiej.

Jak czuje się w Piaście Żmigród brazylijki trener? Czy jest zadowolony z uzyskanych dotąd wyników? Jakie 44-letni szkoleniowiec ma plany na najbliższy okres? Czy chce wygrać Puchar Polski? Odpowiedź m.in. na te pytania dał nam sam Edi Carlo Dias Marcal.

NOWa: Dzień dobry Panu Edi Andradina, czy właściwie Edi Carlo Dias Marcal? Którą formę zwrotu Pan woli?

Edi Carlo Dias Marcal: Wiem, że w Polsce jestem rozpoznawalny jako Edi Andradina, gdyż kilka dobrych lat występowałem jako zawodnik w Ekstraklasie. Jednak tak naprawdę Edi Andradina, to mój pseudonim. Moje prawdziwe imię to Edi Carlo, a nazwisko Dias Marcal.

NOWa: Od 20 czerwca bieżącego roku jest Pan trenerem piłkarzy Piasta Żmigród. Jakie są Pana wrażenia po czterech miesiącach pracy? Jak Pan się czuje w Żmigrodzie?

Bardzo dobrze czuję się w Żmigrodzie, tutaj ludzie są bardzo życzliwi i uprzejmi. Kiedy idę coś kupić, czy zjeść bardzo często żmigrodzianie ze mną rozmawiają. Bardzo mi tego brakowało, bo pochodzę z małego miasta brazylijskiego, gdzie było podobnie. Wszyscy się znali, często się spotykali i żyli w zgodzie.

NOWa: A jeśli chodzi o zaplecze treningowe Piasta Żmigród. Czy ono jest wystarczające dla Pana?

Myślę, że zawsze każdy trener chce mieć jak najlepsze zaplecze treningowe. Z warunków, które mam do pracy w Piaście Żmigród jestem bardzo zadowolony. Mamy tutaj bardzo dobre warunki i nie ma co narzekać. Do tego w klubie są bardzo pomocni ludzie z Prezesem Rafałem Zagórskim na czele. Jest też doświadczony kierownik drużyny Waldek Syk, wspierany przez „Kondzia” Fedynę. Organizacyjnie naprawdę nic nam nie brakuje.

NOWa: Pomimo tego, że dotychczas Piast miał już młody skład, to w letnim okienku transferowym zdecydował się Pan pozyskać kolejnych nastolatków. Czy jest Pan zwolennikiem młodych piłkarzy?

Jestem zwolennikiem dobrych piłkarzy i nie patrze na to ile dany zawodnik ma lat. Latem tak się złożyło, że trafiliśmy na dobrych piłkarzy i młodych. Oczywiście nie ukrywam, że lubię pracować z młodym zawodnikiem, przekazać mu wiedzę i uczyć go jeszcze lepszych zachowań na boisku. Latem zdecydowałem się na piłkarzy bardzo dobrych, którzy mają predyspozycję, aby się właściwie rozwijać, a co najważniejsze chcą pracować nad tym.

NOWa: A jak układa się współpraca w sztabie szkoleniowym Piasta Żmigród. Ma Pan do pomocy Kamila Pilarskiego, Michała Orłowskiego, Dominika Piotrowskiego i Pawła Pilarskiego.

Poznaliśmy się cztery miesiące temu i szybko osiągnęliśmy porozumienie. To są ludzie, którym przede wszystkim ufam i mamy w naszej współpracy wspólny cel. Wszyscy chcemy, aby Piast Żmigród się rozwijał i osiągał jak najlepsze wyniki. Bardzo dużo rozmawiamy, dzielimy się uwagami, ale podkreślę, że ostateczne decyzja zawsze ja podejmuję.

NOWa: Za nami 11 rozegranych serii spotkań bieżącego sezonu. Pana drużyna zajmuje 5 miejsce w tabeli. Jakie ma Pan odczucia na tym etapie rozgrywek? Czy ten wynik Pana satysfakcjonuje?

Oczywiście nie mamy co narzekać patrząc na tabelę III ligi, ale ja czuje lekki niedosyt. Myślę, że mieliśmy szansę na zdobycie jeszcze większej ilości punktów. W niektórych meczach brakowało nam mądrzejszych decyzji na boisku. W ostatnim czasie widzę poprawę w tym elemencie i twierdzę, że ta drużyna ma już swoje DNA. Zawodnicy w każdym meczu walczą na boisku o zwycięstwo, zostawiają swoje serducho, ale cały czas w ich poczynania staram się dokładać trochę mądrości boiskowej. Moi piłkarze są bardzo pracowici i ambitni. W tej kwestii nie mam żadnych uwag i twierdzę, że będziemy jeszcze mocniejsi.

NOWa: Z którego meczu był Pan najbardziej zadowolony, a na którym najbardziej się Pan zawiódł?

Najsłabszy nasz występ, to ten wyjazdowy z Ruchem Radzionków, który przegraliśmy 4-2. Natomiast najlepszy nasz mecz myślę, że jest dopiero przed nami.

NOWa: Czy oprócz dobrego wyniku w III lidze, chce Pan z drużyną ugrać coś więcej w Pucharze Polski? Teraz przed wami mecz 1/8 z GKS Kobierzyce. Wydaje się, że to łatwy przeciwnik, a puchar rządzi się swoimi prawami?

Czy to będzie łatwy przeciwnik, to ocenimy dopiero po meczu. My będziemy mieli szacunek do każdego przeciwnika i w każdym meczu zagramy na maksa. Oczywiście, że wszyscy chwielibyśmy zdobyć Puchar Polski, ale czy to się uda, to zależy tylko od naszej siły. Na pewno będziemy mocno pracować, aby w tych rozgrywkach również zaliczać dobre mecze.

NOWa: Kibice żmigrodzcy mówią o znakomitej formie sportowej kilku piłkarzy m.in. Mateusza Jarosa, Mikołaja Juchacza, Szymona Sołtyńskiego, czy Eryka Morysona. Głosy chodzą, że oni powinni grać już w wyższej lidze. A co Pan myśli?

Piłkarsko na pewno wspomniani zawodnicy poradziliby sobie w I lidze, a może i nawet w Ektraklasie. Jestem pewny, że mamy innych równie uzdolnionych zawodników w naszej kadrze. Pytanie pozostaje tylko jedno… Czy poradziliby sobie mentalnie z takim wyzwaniem.

NOWa: Niektórzy kibice mówią obserwując Pana, że jest Pan spokojny, ale chyba też troszkę wybuchowy. Czy tak?

Jestem bardzo, bardzo spokojny, ale do momentu granicy. Czasami trzeba mocniej zareagować, powiedzieć coś głośniej, ale zawsze prawdę. W szatni niekiedy jest głośno, czy podczas meczów przy linii bocznej, ale to tylko w momentach kiedy drużyna potrzebuje przebudzenia i motywacji. Nie ukrywam, że chcę jak najwięcej od chłopaków wymagać, bo tylko tą drogą oni będą czuli satysfakcję z własnego rozwoju piłkarskiego.

NOWa: Przed Piastem jeszcze 6 meczów jesiennych w lidze. Jaki sobie stawia Pan cel na te pojedynki? Komplet punktów?

Nie ukrywam, że na każdy mecz wychodzimy z jednym celem. Chcemy każdy mecz wygrać, a wówczas krok po kroku osiągniemy bardzo dobry wynik końcowy. W najbliższą sobotę podejmiemy na własnym stadionie Ruch Zdzieszowice i to spotkanie również chcemy wygrać. Przy okazji zapraszam kibiców na ten mecz. Początek w sobotę o godz.14.00.

NOWa: Dziękuję za rozmowę.

Dziękuje bardzo.

Rozmawiał Grzegorz Paryna

Comments

comments